"What the fuck was that?!" wyrwało mi się po oglądnięciu tego filmu.
Połowy wątków nie rozumiałem, więc jak ochłonąłem, po tym rzuceniu na podłogę i trzymaniu tam, aż film sie skończy, włączyłem go jeszcze raz. W końcu zrozumiałem... "Zarąbiste" pomyślałem i dla pełni obrazu w mojej głowie oglądnąłem trzeci raz.
W poprzedniej recce napłakałem sie i wynarzekałem, jakie to filmy hollywoodzkie nie są. Ale nie wszystkie są takie okropne. Są takie, które mimo wielkiej ilości efektów specjalnych i odrobinkę przesadzonych scen są zajejedwabiste. Taka jest "Incepcja". Mogła byc taka świetna tylko i wyłącznie dzięki mistrzowskiemu reżyserowi Christopherowi Nolanowi. <brawo>
Ale, ale! Ja tu to tak zachwalam, a nawet nie napisałem o czym to! A (tak wiem, zdań sie nie zaczyna od "a", bla bla bla xD) film jest o...snach. Wiem jak to brzmi, ale w produkcji głównie chodzi o sny i interweniowanie w podświadomość ludzi. Za odpowiednią zapłatą. Może jednak od początku.
Dom Cobb stracił prawie wszystko i teraz jest złodziejem. Potrafi wykraść każdy sekret, gdy obiekt śpi. Atakuje wtedy, bo umysł jest najbardziej wrażliwy w takim stanie.
Pewnego dnia zyskuje szansę na odzyskanie wszystkiego co stracił. Musi tylko wykonać jedno zadanie. Bardzo niebezpieczne. Musi dokonać... incepcji, czyli podłożenia komuś jakiejś myśli, tak żeby uważał, że to jego własna myśl. Jest pewien problem... A właściwie dwa. Umysł broni się sam, a jesli coś nie wypali Dom i jego drużyna zostaną warzywami już do końca życia.
Ogólnie gwiazdorska obsada plus genialny pomysł, świetna fabuła, fantastyczna realizacja i niewiarygodne efekty specjalne (w tym filmie o dziwo pasujące) dają produkcję wręcz nie z tej Ziemi.
Jednak nie potrafię się zdobyć na to by dać temu hitowi ocenę 10 i sądzę, że nigdy się nie zdobędę na to by cokolwiek tak ocenić. Po prostu nie ma rzeczy idealnych.
Film oceniam na 9/10, czyli rewelacyjnie, wręcz prawie arcydzieło
Peace Guys✌,
Michał
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz