Obserwatorzy

sobota, 17 sierpnia 2013

Elizjum (Elysium)

Wiedziałem na jaki film pójść. Oczekiwałem go od dawna i bardzo chciałem go zobaczyć. Kiedy tylko trafił się wolny termin, napisałem do +Dominika Antonik i +Rafał Szwajkowski (odwiedźcie ich blogi tak btw :D), by poszli ze mną na "R.I.P.D. - Agenci z Zaświatów", lecz niestety oni nie dali rady wyrobić się na 14. Pojechałem więc z innym kolegą.
Los jednak chciał, by komunikacja miejska zwaliła sprawę i w piątki zaczęła jeździć jak w sobotę. Mając 30 minut wolnego czasu poszedłem na inny przystanek. A tam (nie zaczyna się zdań od "a" xD), surprise, spotkałem +Rafał Szwajkowski i +Dominika Antonik. Opowiedziałem im co się stało
i powiedziałem, by poszli razem z nami na jakiś inny film. Wybraliśmy "Elizjum". Czy był to dobry wybór? Przekonacie się czytając moją recenzję.
Poznajmy Maxa, głównego bohatera filmu. Juz od pierwszych scen filmu widzimy, że chłopak (później mężczyzna) jest bardzo uczuciowy i chciałby dostać się na Elizjum. Czymże to jest dowiadujemy się na samym początku, albowiem Elizjum to miejsce stworzone poza przeludnioną zniszczoną Ziemią zamieszkaną przez biednych ludzi. Satelita ta (lub jak kto woli- nowa planeta) jest osiedlona przez bogaczy, którzy się nie starzeją, mogą być wyleczeni z każdej choroby lub złamania w kilka sekund i którym niczego nie brakuje.
Gdy Max nieszczęśliwych trafem zostaje napromieniowany, za wszelką cenę spróbuje dostać się na Elizjum by się wyleczyć. Oczywiście, najpierw bedzie musiał wykonać trudne zadanie i pokonać swojego arcywroga. Jak tu przy okazji nie wspomnieć o miłości z dzieciństwa Maxa, z którą drogi głównego bohatera cały czas się krzyżują. Kobieta ta niestety nie ma zbytnio czasu dla naszego napromieniowanego kolegi, albowiem jej córka cierpi na zaawansowaną białaczkę. Brzmi jak fabuła przeciętnego gniota? Hmmm.. To jest przeciętny gniot. Uświadomiłem to sobie, gdy po wybuchu granatu, oderwało tylko twarz tylko jednemu bohaterowi, a wszystko inne łącznie z resztą ciała pechowca było w nienaruszonym stanie. Wtedy miarka się poprostu przebrała. Jakoś przeżyłem przewidywalność fabuły, sceny dramatyczne które wywoływały śmiech i przypływy supersiły głównego bohatera w walce gdy już był przegrany.
Mimo wszystko film ma swoje pozytywne strony. Niesie ze sobą przesłanie, a to bardzo ważna rzecz, poza tym ma świetne efekty specjalne i w miarę dobrą grę aktorską.

Film oceniam na 5,5/10, czyli trochę lepiej niż przeciętnie.

Polecam go oglądnąć, ale w domowym zaciszu, bo naprawdę szkoda na niego wydać tyle pieniędzy ile kosztuje bilet do kina.

Peace Guys✌,
Michał

wtorek, 13 sierpnia 2013

Iluzja (Now You See Me)


Filmu oczekiwałem bardzo długo i żywiłem do niego wielkie nadzieje. Pomysł był, aktorzy byli, trailer był, efektownie wyszedł. Co mogło wyjść źle? W sumie nic, tylko, ze od początku robiony był pod film relaksacyjny, więc i na wiecej niż 8 nie zasługiwał. Przynajmniej tak mi sie wydawało. I o dziwo, niespodzianka(!), nie myliłem się :D. Wtedy zrodziło sie pytanie, czy był aż tak dobry, by dostać ósemeczkę. Ale jak to się powinno robić, zacznijmy od początku.
Henley, Atlas, Merrit i Jack powierzchownie nie mają ze sobą nic wspólnego, lecz kiedy dzięki tajemniczemu człowiekowi znajdują się w pokoju pełnym papierów i wyjaśnień wielu magicznych sztuczek, tworzą grupę iluzjonistów. Robi sie o nich głośno po obrabowaniu jednego z francuskich banków, na ich trop wpada agent Dylan Rhodes, ktory za wszelką cenę chce ich złapać i zamknąć w więzieniu, po tym jak urazili jego dumę. Iluzjiniści posuwają się coraz dalej, a ich środki są coraz drastyczniejsze. Gdy Rhodesowi w końcu wydaje się, że ich złapał, okazuje się, że są o trzy kroki przed nim. Film z czasem coraz bardziej zaskakuje, a odkrycie tożsamości niejakiego piątego jeźdźca, czyli tajemniczego człowieka, który połączył czwórkę bohaterów wywołuje opad szczęki.
Niestety wyjaśnienie niektórych sztuczek było dla mnie zbyt naciągane, a czasami tępota niektórych bohaterów była dołująca.
Ogólnie film na 10 i  9 nie miał szans od początlu 8 mógłby zdobyć gdyby nie kilka błędów, które sprawiły, że kawa którą kupiłem po seansie miała smak rozczarowania :D

No cóż film oceniam na 7,5/10, czyli bardzo dobrze

Peace Guys✌,
Michał



Ogłoszenia Parafialne

Od teraz postaram się dodawać po dwie recenzje co sobotę. Jedną jakiejś nowości kinowej, a drugą jakiegoś filmu którego można juz zdobyć DVD bądź Blu-Ray.

Skala ocen:
1/10, czyli beznadzieja
2/10, czyli żenada
3/10, czyli głupota tego filmu przerosła moje oczekiwania, bądź bardzo źle
4/10, czyli źle
5/10, czyli przeciętnie
6/10, czyli dobrze
7/10, czyli (prawie) bardzo dobrze
8/10, czyli świetnie
9/10, czyli rewelacyjnie, wręcz prawie arcydzieło
10/10, czyli idealnie

!poza tym w skali może się pojawić liczba X,5/10, co oznacza, że film waha się między X/10, a X+1/10

!!filmy poniżej 4/10 są niewarte oglądania, większość filmów 4/10 też jest niewarta oglądania, to już zależy od samego filmu.

Dziękuję za uwagę:*,
Michał

niedziela, 11 sierpnia 2013

Incepcja (Inception)

"What the fuck was that?!" wyrwało mi się po oglądnięciu tego filmu.
Połowy wątków nie rozumiałem, więc jak ochłonąłem, po tym rzuceniu na podłogę i trzymaniu tam, aż film sie skończy, włączyłem go jeszcze raz. W końcu zrozumiałem... "Zarąbiste" pomyślałem i dla pełni obrazu w mojej głowie oglądnąłem trzeci raz.
W poprzedniej recce napłakałem sie i wynarzekałem, jakie to filmy hollywoodzkie nie są. Ale nie wszystkie są takie okropne. Są takie, które mimo wielkiej ilości efektów specjalnych i odrobinkę przesadzonych scen są zajejedwabiste. Taka jest "Incepcja". Mogła byc taka świetna tylko i wyłącznie dzięki mistrzowskiemu reżyserowi Christopherowi Nolanowi. <brawo>
Ale, ale! Ja tu to tak zachwalam, a nawet nie napisałem o czym to! A (tak wiem, zdań sie nie zaczyna od "a", bla bla bla xD) film jest o...snach. Wiem jak to brzmi, ale w produkcji głównie chodzi o sny i interweniowanie w podświadomość ludzi. Za odpowiednią zapłatą. Może jednak od początku.
Dom Cobb stracił prawie wszystko i teraz jest złodziejem. Potrafi wykraść każdy sekret, gdy obiekt śpi. Atakuje wtedy, bo umysł jest najbardziej wrażliwy w takim stanie.
Pewnego dnia zyskuje szansę na odzyskanie wszystkiego co stracił. Musi tylko wykonać jedno zadanie. Bardzo niebezpieczne. Musi dokonać... incepcji, czyli podłożenia komuś jakiejś myśli, tak żeby uważał, że to jego własna myśl. Jest pewien problem... A właściwie dwa. Umysł broni się sam, a jesli coś nie wypali Dom i jego drużyna zostaną warzywami już do końca życia.
Ogólnie gwiazdorska obsada plus genialny pomysł, świetna fabuła, fantastyczna realizacja i niewiarygodne efekty specjalne (w tym filmie o dziwo pasujące) dają produkcję wręcz nie z tej Ziemi.
Jednak nie potrafię się zdobyć na to by dać temu hitowi ocenę 10 i sądzę, że nigdy się nie zdobędę na to by cokolwiek tak ocenić. Po prostu nie ma rzeczy idealnych.

Film oceniam na 9/10, czyli rewelacyjnie, wręcz prawie arcydzieło

Peace Guys✌,
Michał

sobota, 10 sierpnia 2013

Go Fast

Dla mnie film francuski to przeważnie film bardzo dobry. Także ten film mnie nie zawiódł.
"Go Fast" to po części dramat, po części akcja i po części sensacja. Opowiada on historię niejakiego Marka, gliniarza, który ma głowę na karku. Został zaangażowany w akcję mającą na celu rozbicie zorganizowa siatki dealerów narkotykowych. Podczas akcji ginie jego najlepszy kumpel i partner. Mężczyzna jest sfrustrowany i ostro wkurzony. Zostaje przeniesiony do specjalnego oddziału policji, gdzie przechodzi mordercze treningi. Dzięki doświadczeniu i nowo nabytym umiejętnościom może dołączyć do gangu transportującego  narkotyki i go rozbić.
Na całe szczęście film nie jest przesadzony jak hollywoodzkie produkcje, lecz jest (prawie) idealnie zrobiony. Samochody nie skaczą na 10 metrów, ludzie nie konają 20 minut po dostaniu kulki w głowę i brzuch, a główny bohater nie jest supermanem. Tak jak lubię. Ale jak każdy film ma niedociągnięcia. Momentami przynudza, czasami mamy mindfuck, a czasami po prostu sceny są nieumiejętnie skręcone. Film jak film. Nawet lepiej, film ten jest realistyczny ( O.o )!

Moja ocena to 7/10, czyli (prawie) bardzo dobrze

Peace Guys✌,
Michał

Hmm.. Let's begin?



Siemka :D

Myślałem nad tym czy zrobić bloga dość długi czas, ale jakoś tak w huraganie obowiązków i przyjemności pomysł stoczył się w ciemną otchłań mojego nieprzewidywalnego umysłu. Jednak kiedy moja przyjaciółka ( +Dominika Antonik ) stworzyła swój własny blog, pomyślałem "why not?" i zacząłem pisać to...
Tematyka mogła dotyczyć tylko trzech rzeczy: książek, Linkin Parka, i filmów. Wybrałem trzecią opcję :P
Takim oto sposobem powstało to, czyli mój blog zatytułowany "Film Buff". Kto nie wie co to znaczy otwiera nową stronę i wpisuje w wujku Google frazę "Film Buff" xD
Będę recenzował i oceniał filmy, ale please, bądźcie wyrozumiali, to mój pierwszy blog.
To dzienia i narka :D

Peace Guys✌,
Michał